Użytkownik
Hasło
Załóż swoje konto!

ZAPRASZAMY DO NASZEGO SKLEPU WĘDKARSKIEGO

WEDKARSTWO MUCHOWE / SPINNINGOWE

PONAD 10 TYŚ. PRODUKTÓW, ATRAKCYJNE RABATY!

Newsletter



Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

Użytkowników online: 6
Twoje IP: 38.107.179.210
,
Data: 19 Maj 2012


Linki


 

 W M H

 

 

 

 

wędkarstwo

O czym się pisze na naszym forum wedkarskapolska.pl

Serdecznie zapraszamy - włącz się do dyskusji  !!!

>> KLIKNIJ I DOŁĄCZ DO NAS <<

 

 

Moje spotkania z dorszem

 

Moje spotkania z dorszem to początkowo Norwegia a później Zatoka Gdańska. Zaczynałem od spinningu i chyba pozostanę przy tej metodzie poławiania tego morskiego zbója. Wędkując w Norwegii z brzegu stosowałem przede wszystkim szczupakowe zestawy. Ot pospolite gumki Mannsa czy Relaksa na metalowym przyponie. Musiałem je używać bo dużo innych ryb przecinało, przegryzało mi plecionki. Nie ma porównania walka ryb złowionych na spinning do emocji związanych z holowaniem drapieżnika z burty kutra, np na Zatoce. W skrócie nazywam to wyciąganiem wiadra z wody. Wolę spinning. Skończyłem z wędkowaniem z kutrów bo to i kosztowne i nudne.Łapanie na "gwizdek"
Ostatnimi laty zacząłem pływać własną krypą, poznawać kolejne łowiska. Przekonałem się, że wcale nie trzeba wypływać daleko, łowić głęboko itp. Okazuje się, że małe dorsze żywią się przeróżnymi żyjątkami. Poczynając od kiełży zdrojowych, po przez krabiki, małże, gliździochy, kończąc na małych rybkach.
Większe osobniki odżywiają się już tylko innymi rybami, także własnego gatunku. Wynika to wyłącznie z moich własnych spostrzeżeń, takie mam doświadczenia. W żołądkach dorszy, które złapałem znajdowałem różne stworzonka. Całkiem spore dorszyki, stynki, śledzie, flądry, tobiasze, szprotki.
Zaczynałem od bolków 1-1,5kg i końca nie widać. Wciąż pobijam swój wynik. Zbliżam się do metra i mam nadzieję przekroczyć tą granicę jeszcze w tym roku.
Od wiosennych miesięcy pozostaję przy metodzie spinningowej. Technika typowo sandaczowa. Podbicie przynęty z dna lekkim, spiningowym kijem, dwa obroty korbą i czekanie na branie. Rzadko kiedy ryba przydusi przynętę do dna, z reguły jest to zdecydowane branie i wierzcie mi lub nie - wystarczy jeden hak. Używam gum w rozmiarze 3-4", do tego główka jigowa 30-40-50g na głębokościach od 12 do 30metrów..
Stosuję normalny kij spiningowy. Szczególnie nadają się kije typowo sandaczowe, bez wklejki - sztywne. Odstawiłem ciężkie pilki, pilkery, przywieszki, parasolki...kupa złomu. Ciężkie, nieprzydatne mi dzisiaj graty. To samo z kręciołami. Wielkie, ciężkie i zbędne. Używam typowo spiningowe kręcioły wielkości do 3000. Łapię fajne ryby i jestem zadowolony. Nie liczy się tylko mięso za wszelką cenę. Trochę szans tym rybom trzeba dać, nawet jak zerwą plecionkę w ostatnim zrywie na wodzie. To przecież przede wszystkim sport, adrenalina, emocje, wędkarstwo... Stosując jeden hak mam świadomość, że każda ryba ma szanse. Przynajmniej takie mam wrażenie. Preferuję Gamaki Big Game 6/0 ale inne nie są dużo gorsze. Dobieram hak do wielkości gumy, najczęściej od 4-8/0. Plecionka nie grubsza niż 014.

 

 

 

 

 

Autor borovik (moderator)

 

Okoń na boczny trok

 

Najbardziej popularnym drapieżnikiem naszych wód jest wszędobylski okoń. Ciekawa, pospolita rybka stanowiąca często pierwszą zdobycz małoletnich wędkarzy. Występuje w rzekach, jeziorach i w Zatoce Gdańskiej czy Bałtyku. Praktycznie jest wszechobecny. To także kanibal uganiający się za wszelką drobnicą, nie pogardzający ofiarami własnego gatunku. Często obserwuję balety okoni na jeziorach. Występuje stadnie goniąc swoje ofiary gdzie popadnie. Większe osobniki zawsze krążą po orbicie stada czekając aż większa, łatwiejsza zdobycz umknie młodzieży. Dopiero wyrosłe, wypasione sztuki prowadzą bardziej samotniczy tryb życia. Dorastają do masy ponad 2kg ale złapać kilogramowego już jest sztuką. Nie często zdarza się widzieć takiego a co dopiero złapać. W miejscu mojego zamieszkania okoń występuje bardzo często. Pod koniec lata, z Zatoki Gdańskiej wchodzi ławicami do delty Wisły i kanałów, wszelkich dopływów i szykuje się do tarła. Ma do dyspozycji masę kilkumiesięcznej drobnicy i do wczesnej wiosny gryzie co popadnie. Rozchodzi się stopniowo po kanałach Motławy i innych żuławskich cieków, także do Nogatu. Jest częstym łupem innych drapieżników, konkurentów na rynku drobnicy. Mimo, że potrafi doskonale pływać przegrywa konkurencję ze szczupakiem a przede wszystkim z sandaczem. Jest wybitnym wzrokowcem. Lubi słońce i dobre światło. Kiedy zapada zmierzch traci swoje walory wzrokowe i wtedy jest zdobyczą sandacza. Zawsze przegrywa w rywalizacji z tym drapieżnikiem. O okoniu można pisać całe tomy. To piękna ryba, jednakże potrafi być kapryśna.
Osobiście,najbardziej odpowiada mi żyłka Stroft 012-014. Jest dobrej jakości, polecę ją z czystym sumieniem. Jako obciążenia stosuję najczęściej oliwki lub laseczki ołowiane do 10g. Mam kilka kijaszków z serii Kongera: Mikros i Tango w wersji Champion. Używam ich od ok 10lat i nie mogę powiedzieć o nich złego słowa. Są to kije od 2,30 - 2,75m długości. Od 0,2 do 10g cw.Preferuję haczyki muchowe, z długim trzonkiem. Twisterki 1" z podwójnym ogonkiem. Kolory to herbatka, miód, plexi, czerwony. Najczęściej z brokatem lub z tzw pieprzem.
autor borovik (moderator)

 

Jezioro Roś - polecam ....

Chciałbym Kolegom przybliżyć jezioro Roś z jego miejscówkami, które testowałem w trakcie swojego kilkudniowego łowienia na tym ciekawym akwenie w końcu sierpnia.
Roś to dość rozległe jezioro, którego tajemnice poznawałem dość krótko, dlatego mój wybór, jako metody połowowej padł na trolling. Chciałem w miarę szybko spenetrować jak najszybciej, jak największy obszar wody. Łowiłem szczupaki i okonie, choć największą atrakcją tego zbiornika są ponoć bolenie, występujące w znacznych ilościach i dość pokaźnych rozmiarach, jednak nie miałem okazji trafienia rapy....
Trolling po głębszych partiach wody nie przyniósł żadnych efektów, natomiast obławianie wypłyceń zaznaczonych na załączonej mapce obfitował w ładne garbuski i kilka szczupaków w rozmiarach 50-60cm....
Przynętę ciągnąłem w średnim tempie, na krótkiej dość lince w granicach 10-15m linki, z wędziskiem uniesionym do góry pod kątem ok. 45st.
Na wodzie 1,5-2,5m były brania. Idealną przynętą okazała się Rapala Shad Rap 5 i Countdown również w rozmiarze 5 w kolorach naturalnych....
Polecam ten zbiornik wędkarzom kochającym trolling....

Autor HUNTER

 

Rzeka Chodelka - polecam

Rzeka Chodelka- jest to rzeka o powierzchni całkowitej 41 ha. Rzeka posiada 2 charaktery wody, od Chodla aż po zalew na grabówce rzeka ma charakter wody górskiej i takowe trzeba tez mieć tam zezwolenie poniżej zbiornika na grabówce rzeka ma charakter wody nizinnej, linia brzegowa nie jest dostępna w każdym odcinku rzeki sprawia to bardzo dobre warunki dla tych którzy są samotnikami i pragną się zaszyć w totalnej dziczy. Gatunki występujące w rzece są : płoć, leszcz, jaź, lin, karaś, karaś srebrny, karp, amur, szczupak, sandacz, sum, okoń, pstrąg i wiele innych ryb. Głębokość rzeki wacha się w między 0.5 m do 5 metrów, zróżnicowana linia brzegowa i dużo zaczepów w wodzie sprawia znakomite warunki dla ryb by unikać wędkarskich podbieraków. Pływające w nim gatunki są już na tyle duże żeby przysporzyć wiele wspomnień jego pogromcy...

Autor daniosek

 

 

Bezpieczeństwo ponad wszystko ...

 

Kombinezony pływające pozwalają utrzymać się na powierzchni wody. Zostały opracowane i są produkowane przede wszystkim dla celów bezpieczeństwa. Ich główną zaletą jest zdolność do utrzymywania się na powierzchni wody. Kombinezon automatycznie obraca osobę, która przypadkowo wpadła do wody w prawidłowe ułożenie, tj. twarzą do góry. W ten sposób dzięki użyciu kombinezonu uzyskuje się dodatkowy czas niezbędny, aby wydostać się z zimnej wody.
Kombinezon znacznie opóźnia hipotermię. Oprócz zdolności utrzymywania się na wodzie, kombinezon jest ciepłą i praktyczną odzieżą do wędkowania nie tylko zimą. Po analizach stron internetowych sklepów, producentów odzieży proponuję przyjrzeć się dokładniej pewnym regułom.

Zwróćcie uwagę na tabelkę SEA FOX:

Rozmiar/Wyporność/Wymiar w pasie

M 85kg / 70N 92-100cm
L 90kg / 75N 100-108cm
XL 100kg / 80N 108-116cm
XXL 110kg/85N 116-124cm

Istotne rozmiary to szerokość w torsie, w pasie, wzrost i waga użytkownika. Bardzo istotne jest żeby maxymalnie dopasować nowy kombinezon do własnego ciała.
Nie powinien być ani za luźny ani zbyt obcisły. Ważne jest żeby w dwuczęściowych kombinezonach zachować szczególną ostrożność po zdjęciu kurtki.
Jeżeli wypadniesz za burtę w samych spodniach będzie Ci bardzo trudno utrzymać głowę na powierzchni. Dla własnego bezpieczeństwa warto przeczytać instrukcję obsługi takiego kombinezonu i parametry techniczne.

Autor borovik (moderator)

 

Sztuka złowienia mętnookiego ...

Po pierwszych wypadach ze spinem na sandacza już myślałem, że trafiłem z techniką. Nic bardziej mylnego. Straciłem kontakt z tą rybą, przestałem ją "czuć"
Być może to kwestia wędki, prądów wstecznych na głębokiej wodzie...nie wiem.
Wędkuję na Martwej Wiśle, ok 12m głębokości. Wiatr wypycha wodę na Zatokę Gdańską, a Zatoka wpycha ją pod głównym nurtem wstecz. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Może nie trafiam w odpowiedni dzień, ledwo wyczuwam pstryknięcia na kiju. Nie mogę zaciąć żadnej ryby.
Próbuję wędkować na głębokiej wodzie, na spadach i blatach.
Rzucam w różnych kierunkach, pod prąd i z prądem wody...nic!
Muszę lepiej poznać tą rybę i metody spinningowe. Na echu widzę masę drobnicy i innych sporych ryb.
Domyślam się, że staję często w ławicach szproty. Obserwuję także ukleje na powierzchni. Przecież te ryby powinny być naturalnym pokarmem sandacza.
Używam różnych główek i gum. Zróżnicowane gramatury i kolory. Jigi w granicach 8-15g, gumy twistery i rippery w rozmiarze 3.Czuję drobne pstryknięcia ale to wszystko.
Macie jakieś doświadczenia w połowie tej ciekawej, trudnej dla mnie ryby?

Autor borovik (moderator)

 

Trolling bez tajemnic ...

Ponieważ dość często dostaję sporo pytań dotyczących trollingu pozwolę sobie założyć wątek dotyczący tej moim zdaniem b. ciekawej metody. Metody tak skutecznej, że na większości wód aż zabronionej.
Swą przygodę z trollingiem rozpocząłem wiele lat temu, praktykując ją na okoniach, sandaczach, szczupakach, boleniach i sumach.
Kilka słów o technice:
Trolling nie jest jak się wydaje bezmyślnym ciągnięciem przynęty za łodzią i jeżeli ktoś tak myśli szybko zostanie nauczony pokory. Podstawą trollingu jest umiejętność dobrania przynęty do głębokości łowiska i prowadzenie jej w odpowiednim tempie i na odpowiedniej głębokości. Głębokość prowadzenia danej przynęty możemy regulować w pewnym stopniu odpowiednim ustawieniem wędziska i wypuszczaniem odpowiedniej ilości linki.
Wypuszczoną ilość linki najlepiej mierzyć na multiplikatorze, odmierza się ją licząc ilość pełnych ruchów wodzika szpuli, i tak np. w moim przypadku przy zastosowaniu multika ABU wielkości 6500 jeden ruch wodzika odpowiada wypuszczeniu 5 m linki...
Więc gdy np. chce wypuścić 30m jest to 6 pełnych przesunięć wodzika. Zalety tego typu kołowrotków w trollingu opiszę w dalszej części.
Ilość wypuszczonej linki waha się między 10m aż do 45m w trollingu bez dodatkowych ciężarków, bądź innych wynalazków.
Wypuszczenie dłuższej linki mija się z celem, ponieważ zamiast powodować zagłębienie się wobka opór linki w wodzie powoduje jego wypłycenie.
Głębokość płynięcia wobka możemy też regulować uniesieniem wędziska które powinny wahać się między kątem 0 st a 75st. Pamiętać należy by wędzisko trzymać w kącie poziomym 90st w stosunku do kursu łodzi, co zapewni maksymalną moc zacięcia, a jednocześnie zamortyzuje zrywy ryby od momentu brania do momentu zatrzymania się łodzi i rozpoczęcia holu. Hol ryby należy prowadzić po zatrzymaniu łodzi, ponieważ płynąca łódź „dodaje sił” walczącej rybie a co za tym idzie zwiększa możliwość jej wyczepienia.....
Uwagi moje dotyczą trollingu bez użycia wind i mojej ulubionej technice tzn. trolligowi „z ręki”, która to metoda jest najdoskonalszą formą przy łowieniu takich gatunków jak okonie i sandacze.
Ponieważ do trollingu stosuje wyłącznie woblery idealną prędkością trollingową jest prędkość 3-4km/h, tylko do łowienia boleni prędkość ta powinna wynosić 3,8-5 km/h... powyższe prędkości były wielokrotnie mierzone na GPS-ie i są podane dla kolegów, którzy zaczynają swą przygodę z trollingiem. Prędkość należy dostosować do rodzaju holowanej przynęty, co można ustalić trzymając kij w ręku, dlatego łowienie z ręki jest tak pożądane... łowienie z ręki ma też inne zalety, które doceni każdy łowca szczególnie przy łowieniu okoni i sandaczy, które wymagają zacięcia z wyczuciem i raczej miękkiego holu, ze względu na kruchość ich pysków...
Hamulec multika ustawiamy dość miękko by uniknąć spadów ryb w pierwszej fazie tuż po zacięciu, co w przypadku okoni i sandaczy zdarza się z powodu kruchości pysków, w przypadku boleni jest to tak gwałtowny atak, który często miażdży kotwiczki i rozgina kółka łącznikowe, zaś w przypadków sumów spowodowane jest to dużymi masami i silną tępą walką od samego początku. Do łowienia króla naszych wód konieczne jest zastosowanie dużej ilości linki, by nie zostać już w początkach walki z pustą szpulą... tu zdradzę swój sekret... na szpule moich multików mam nawoje plecionek BEZ PODKŁADÓW, czyli na każdym mam ok. 350 m plecionki....
Po wypuszczeniu przynęty zamykamy wsteczny bieg multika, sprawdzamy ustawienie hamulca i kciukiem dociskamy szpulę hamulca. Docisk ten zluźniamy po samoistnym zacięciu ryby, zatrzymujemy łódź i rozpoczynamy walkę....
W razie wystąpienia zaczepu i stwierdzenia zakłócenia w pracy wobka niezbędne jest oczyszczenie go i ponowny zarzut, ponieważ nawet źdźbło trawy może zakłócić jego pracę i zniweczyć złowienie ryby.....
Kilka słów o sprzęcie:
Do trollingu używam wędziska trollingowego wykonanego z włókna szklanego o długości 2,4m i średniej mocy (tak opisał ją producent). Cechą wędzisk trollingowych jest akcja paraboliczna i spora moc blanku osiągnięta przez wyjątkowo gęste rozmieszczenia przelotek.
Jak wspomiałem zastosowanie multiplikatora jest nieocenione, ma on liczne zalety w porównaniu z kołowrotkiem o szpuli stałej. Wad się nie dopatrzyłem.
Pierwszą zaletą jest możliwość kontroli ilości wypuszczonej linki, drugą jest możliwość mocnego zacięcia i rozpoczęcia holu na bardziej miękkim hamulcu....
Linka – stosuje wypróbowaną POWER PRO, ale dobra będzie każda, byle o okrągłym przekroju, przekroje płaskie powodują, że wobki nie schodzą maksymalnie głęboko.
Przypon – zawsze stosuje do trollingu przypony, tak po prostu jest bezpieczniej.
Przypony mam długości ok. 40cm i wytrzymałości 9-15kg.
Do trollingu uważam za niezbędną konieczność stosowania sonaru o jak najszerszym stożku.
Przynęty:
Do trollingu stosuje wyłącznie woblery wielu odmian i kształtów w rozmiarach
5-12cm moimi ulubionymi są nurkujące modele Rapala Shad Rap® i tonące COUNTDOWN®, na głębszych łowiskach doskonałe są modele RAPALA DT®.
W mniejszych modelach niestety konieczna jest wymiana kotwiczek na kotwiczki OWNER®.
To tyle co mogę podpowiedzieć Kolegom zaczynającym przygodę z trollingiem.
Na wszelkie dodatkowe pytania chętnie odpowiem mailowo pod adresem Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. , lub na SKYPIE, mój nick pitihunti...
Życzę sukcesów i niech wędziska się gną....

Autor HUNTER